Jak radzić sobie ze sprawami spadkowymi? - Blog adwokata z Wrocławia

Kancelaria Prawa Spadkowego

Blog adwokata z Wrocławia, specjalisty z zakresu prawa spadkowego
Ugoda w sprawie sądowej o dział spadku

Ugoda sądowa w sprawie o dział spadku

Jakiś czas temu jeden z moich Klientów miał pewne obawy przed rozpoczęciem sprawy sądowej o dział spadku. Sprawa nie była szczególnie skomplikowana, ale pozostali spadkobiercy pozostawali obojętni wobec wszelkich prób kontaktu i polubownego rozwiązania sprawy podziału majątku jakby nabrali wody w usta.

Głównym składnikiem majątku spadkowego była spora i pięknie położona nieruchomość za miastem, która generowała równie duże koszty utrzymania w postaci podatku, a także mediów (przede wszystkim ogrzewania, za które trzeba było płacić tylko po to, żeby woda w instalacji nie zamarzła i nie uszkodziła rur).

Pozostali spadkobiercy odmawiali partycypacji w tych kosztach. Mój Klient, który – chcąc nie chcąc – stał się jej zarządcą musiał wykładać na te koszty z własnej kieszeni. Oczywiście wiedział, że będzie mógł się domagać ich zwrotu od pozostałych spadkobierców, ale najpierw musiał wyłożyć odpowiednie sumy, a oszczędności szybko się kurczyły.

Czas więc naglił, ale mimo to Klient zwlekał z podjęciem decyzji. Podczas jednej z rozmów powiedział do mnie:

Panie Mecenasie, jak wiem, że rozpoczęcie tej sprawy to konieczność. Pieniądze się kończą. Żona zaczyna się na mnie wściekać, że ten spadek to miała być dla nas szansa, a tak naprawdę tylko pakujemy w niego środki, za które mieliśmy wyremontować nasz dom.

Jednak proszę zrozumieć, że ciężko mi podjąć taką radykalną decyzję i spalić za sobą wszystkie mosty. Bądź co bądź, to moja rodzina. Boję się tego kroku, ponieważ mam świadomość, że potem nie będzie już odwrotu.

Wtedy zrozumiałem gdzie popełniłem błąd. Oczywiście udzielając porady wyjaśniłem, że spadkiem można podzielić się ugodowo, a jeśli nie można osiągnąć porozumienia pozostaje droga sądowa.

Mój Klient zrozumiał to jednak bardzo dosłownie na zasadzie albo strony się godzą i podpisują ugodę u notariusza, albo idą na wojnę do sądu, a wtedy już tylko krew, pot i łzy…

To nie jest tak!

Wniosek o dział spadku faktycznie trafia do sądu, ale to nie znaczy, że od chwili jego złożenia możliwość zawarcia ugody pomiędzy spadkobiercami jest wyłączona. W toku sprawy, aż do wydania orzeczenia kończącego sprawę w danej instancji (a nawet po zapadnięciu postanowienia o dziale spadku przed sądem rejonowym) strony mogą zdecydować się na ugodowe zakończenie sporu.

Sąd wówczas sporządza protokół zawarcia ugody i umarza postępowanie sądowe. W protokole zostają spisane wszystkie ustalenia stron dokonane przez pełnomocników (lub same strony) przy asyście sędziego.

Rozpoczęcie sprawy o sądowy dział spadku często jest jedynym sposobem na jakikolwiek konstruktywny kontakt z pozostałymi spadkobiercami, dla których kwestia podziału majątku spadkowego nie jest – z różnych względów – priorytetowa.

Co więcej często taki wniosek zostaje złożony tylko po to, ażeby podjąć rozmowy w celu ugodowego zakończenia sporu.

Musisz bowiem wiedzieć o tym, że obowiązkiem sędziego prowadzącego sprawę jest nakłanianie strony do zawarcia ugody na każdym etapie postępowania. Dlatego jeśli Twoim celem jest doprowadzenie do zawarcia ugody, sędzia będzie Twoim sprzymierzeńcem.

Bardzo często rzeczowa argumentacja sędziego na sali rozpraw i powaga jego urzędu sprawia, że strony odstępują od nierealnych żądań i uzgadniają stanowiska. Szczególnie wówczas, gdy sąd w bardzo delikatny i wręcz zawoalowany sposób ujawni swój pogląd na sprawę.

Bywa i tak, że przedłużające się postępowanie sądowe sprawia, iż apetyty stron się zmniejszają, a konieczność stawiania się w sądzie na kolejne rozprawy przyprawia o znużenie. Gdy powoli staje się jasne, że postępowanie sądowe zmierza do nikąd i tylko generuje dalsze koszty, szanse na ugodowe zakończenia sprawy wzrastają, co nie było by możliwe bez wytoczenia sprawy przed sądem.

Kilka miesięcy po zakończeniu mojej rozmowy z Klientem, w słoneczne wiosenne popołudnie wychodziliśmy razem z budynku sądu. Oboje nie mogliśmy uwierzyć, że druga strona tak łatwo zgodziła się na to, żeby mój Klient w całości przejął nieruchomość wchodzącą w skład spadku i dokonał spłat na rzecz innych spadkobierców w ratach rozłożonych na okres najbliższych 10 lat.

W rzeczywistości jest to maksymalny termin, na który sąd mógłby sam z siebie rozłożyć spłaty. Nawet nie liczyłbym na to, żeby uda mi się przekonać sąd do takiego rozstrzygnięcia, gdyby sprawa miała zakończyć się inaczej, niż w drodze ugody.

Klient był zadowolony z rozstrzygnięcia. Wspominał o tym, że zamierzają sprzedać z żoną swój dom, a uzyskane w ten sposób środki przeznaczą na spłaty dla pozostałych spadkobierców i zamieszkają w odziedziczonej nieruchomości z dala od zgiełku miasta.

Nie chciałem mu wówczas na szybko wyjaśniać, że ta nieruchomość wchodzi w skład jego majątku osobistego, podobnie jak dług, który będzie musiał spłacić wobec innych spadkobierców, a przekazanie na ten cel środków ze sprzedaży domu wchodzącego do majątku wspólnego małżonków spowoduje powstanie nakładów z majątku wspólnego na majątek osobisty, który może być rozliczony w postępowaniu o podział majątku małżeńskiego po rozwodzie … zresztą wszystkie wyjaśnienia w tej sprawie są dostępne na moim drugim blogu – rozwód i podział majątku.pl

Ps. Przy tworzeniu tego materiału nie ucierpiał żaden Klient, ani tajemnica adwokacka. Przedstawiona historia jest fikcyjna, a jedynie rozważania prawne są z grubsza prawidłowe.

pozdrawiam
adwokat Iwo Klisz
Kancelaria adwokacka Wrocław

Jeżeli zainteresował Cię artykuł, kliknij „Lubię to” lub polub moją stronę na facebooku (Facebook adwokat Wrocław). Dla Ciebie to tylko „kliknięcie”, a dla mnie to dowód, że moja praca jest przydatna, co daje mi motywację do dalszego pisania 🙂

kancelaria-prawa-spadkowego1

Potrzebujesz pomocy adwokata w sprawie spadkowej?
Podaj numer telefonu – oddzwonię

Wyślij numer

Pozostaw komentarz

Top